DKK Józefów

Przy lekturze poezji W. Szymborskiej moje żywe zainteresowanie wzbudził wiersz
pt. "Rozmowa z kamieniem". Dlaczego z kamieniem? Próbując odczytać przesłanie wiersza, odniosłam wrażenie, że podmiot liryczny w tym utworze ma niezwykle trudne zadanie chcąc dotrzeć do myśli i całego wnętrza drugiej osoby. Określenia typu: "idzie jak z kamienia", "popadła kosa na kamień" , "serce z kamienia" , "głaz by się poruszył" , "kamień by zrozumiał" są powszechnie znane i określają bardzo trudne zadania lub relacje międzyludzkie. W każdym przypadku wskazują na problem, który należałoby rozwiązać lub bodaj złagodzić. Niestety wszelkie wysiłki w tym kierunku napotykają na bardzo twardy grunt oporu. Czy życie może przynieść takie sytuacje?

Swoje refleksje skojarzyłam z treścią pewnego listu, który napisała matka do redakcji jednej z gazet. Oto ten list:

"Niepokoję się o syna. Z nikim nie chce rozmawiać. Mam wrażenie, jakby czymś się zamartwiał lub czegoś się bał. Gdy jednak pytam, co go gnębi, odwraca się do mnie plecami. Uparcie milczy."

Sądzę, że nie jest to w rzeczywistości fakt odosobniony. A ile trzeba wysiłku, by ten mur milczenia przełamać? Pomyślałam o pracy osób zaangażowanych w pomoc ludziom w procesie wychodzenia z uzależnień, z nałogów. Ci wszyscy uwikłani w złe nawyki (alkoholizmu, narkomanii czy na drogach przestępstwa) nie są z natury ludźmi złymi. Kiedyś byli dziećmi. Mieli swoje marzenia, plany. Być może życie i niesprzyjające okoliczności zachwiały ich równowagę. Ich psychiczne i uczuciowe odczucia mogą być obecnie wypaczone. Najgorzej, że trudno im zerwać ze złymi nawykami. "Jestem szczelnie zamknięty – mówi kamień" i odtrąca pomocną dłoń tak, jak człowiek uzależniony, który nie chce poddać się terapii. Wyobrażam sobie, ile trudu ponoszą ci, którzy pomagają walczyć z nałogiem. Pocieszeniem jest fakt, że pracujący w poradniach nie poddają się. Nie szczędzą wysiłków mając nadzieję na pozytywne rezultaty. Nie przekreślają nikogo. Myślę, że stwierdzenie: "są w tobie (kamieniu) wielkie puste sale, nie oglądane, piękne nadaremnie" utrzymuje opinię, że każdy ma pewne zalety, nawet ten uzależniony. Problemem jest tylko to, jak dotrzeć do tych wartości skrytych głęboko niby we wnętrzu kamienia. Kamień twierdzi – "Nie mam drzwi" Więc jaka droga prowadzi do wnętrza?, a może do serca, które jest nieczułe.

Moim zdaniem praca, o której myślę jest bardzo trudna i wymaga wiele wysiłku. Czy przyniesie rezultaty? Trudno powiedzieć. Ludzie się jednak nie zrażają. Jest wielu takich, którzy nie ustają w działaniach w myśl biblijnej zasady: "pukajcie, a będzie wam otworzone". Według mnie dokładnie to podkreśla powtórzony wielokrotnie na wzór refrenu fragment:

"Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie."

Antonina Podolak
DKK w Józefowie